Link 02.01.2009 :: 17:41 Patrząc na światło umierające w lodowcach
Komentuj (2)
"To niemożliwe, aby ta jedność wiedzy, uczuć i wyborów, którą nazywasz swoją własną, nagle z nicości przemieniła się w istnienie, i to tak całkiem niedawno; ta wiedza, uczucia i wybory są wieczne i niezmienialne i są
j e d n y m
we wszystkich ludziach, a nawet we wszystkich czujących istotach. Warunki, w jakich istniejesz, są prawie tak stare jak skały. Przez tysiące lat ludzie cierpieli, a kobiety rodziły w bólach. Może sto lat temu ktoś siedział na tym samym miejscu i tak jak ty z podziwem i tęsknotą w sercu patrzył na światło umierające w lodowcach? I tak jak ty zrodzony był z mężczyzny i kobiety. Czuł ból i ulotną radość. Tak jak ty. Czy był kimś innym? Czy nie był tobą?"
Erwin Schrödinger
Link 23.02.2008 :: 18:57 Rower
Komentuj (0)
Wyprawa rowerem nad jezioro. Zmarzłem.
Link 22.02.2008 :: 23:12 Czarny Diament (Kopenhaga)
Komentuj (0) 
"Trochę" inne miasto niż Warszawa... Kopenhaga to niemal urbanistyczne przeciwieństwo naszej stolicy. Tylko że tam, Historię widać w postaci pięknych kamienic, bogatych pałaców, czy w "logicznym" rozkładzie ulic, a w Warszawie wiadomo.. Tylko ślady gwałtu kolejnych okupantów, nieodbudowywalne ruiny, których nie widać, ale które czuć.
To takie dziwne pojechać do "normalnego" miasta gdy na codzień żyje się w Warszawie..
Wszystko potem porównuje się do tego "nieprawidłowego" wzoru; to chyba jakaś swoista "warszawska" obsesja.
W Danii było niesamowicie, ale brakowało mi trochę tej architektonicznej dzikości; można oba miasta porównać do angielskiego ogrodu, z równo przystrzyżonym trawnikiem i pomysłową gotycką stylizacją, i zapuszczonego, zachwaszczonego ogrodu który jednak ma w sobie jakąś tajemniczość...
(Wiem, że to gruba przesada. Sam przecież wolałbym żyć w Kopenhadze- tam jest to łatwiejsze).
Najbardziej stamtąd, chyba mi brakować będzie muzułmanek w chustach, tj wielokolorowej wielokulturowości
i rowerów!
(więcej fotosów na mojej
Picasie)
Link 14.01.2008 :: 23:03 Modlitwa przy Świętokrzyskiej
Komentuj (4) 
Kazimierz Wierzyński, Pieśń ze środka miasta
O Boże, zbaw mnie ze Świętokrzyskiej,
Ze środka miasta, z potopu kamieni,
Z wilgoci murów słotnej i śliskiej,
Z posuchy skwarów, z dusznej agonii,
Z szarości życia i monotonii,
Z gwałtu, pośpiechu, który nie zmieni
Tego, do czegośmy przeznaczeni
I który w uszach, jak popłoch, dzwoni.
Zbaw mnie od wystaw z starymi książkami,
Z markami, mapami i globusami,
Od statystyk importu, eksportu,
Od szkieletu z wykresem krążenia krwi -
Ratuj nas żywcem zamurowanych,
Na wiecznie to samo skazanych,
W każdym oknie zapatrzonych,
W każdej ulicy zgubionych,
Szalonych i obłąkanych
Od tylu dni.
Pod czaszką dachów blaszaną
Wysechł nam mózg i sypie się kurzem,
Ciężko w kamieniach budzimy się rano,
Udławieni, jak kneblem, każdym podwórzem,
I nie ma już sił, by dzwignąć te mury,
W piwnice się zaprzeć, oddychać kominem,
Kręcić windami jak wiatrakami, jak młynem,
Kołować, wirować tą panoramą
I wiedząć codziennie o tem
Od rana do nocy z powrotem
Bez krzyku, bez słowa, bez skarg,
Powtarzać to samo, to samo
I tylko w upalny wieczór niedzieli
Rykowiskiem napełniać na karuzeli
Rozkołysany luna-park.
Ratuj nas
Z konwulsji zastygłych kamieni,
Pozwól zdjąć z pleców mury,
Wyjść z tej ulicy, co pali nam stopy
Asfaltem wszystkich placów Europy,
Pozwól wyzwolić, ocalić człowieka
Z gorączki, z popłochu, z nieprzytomności.
Niech stąd uchodzi, niech stąd ucieka,
Niech wszystkich zwoła i wyprowadzi
Bezludnym, pustym wieczorem
Z miasta kamiennym tkniętego pomorem
Na emigrację wolności.
...I potem, gdy wróci zwykły przechodzień
Tą samą drogą w wąwóz ulicy,
Którą wlókł stopy kamienne co dzień,
Potem wśród pustki, bezludzia i ciszy
Zedrzyj przed nim znad miasta zasłony,
Poświeć i olśnij go ostrym błyskiem -
Niech wtedy stanie nagle zdumiony
I niech w radości wielkiej i wszystkiej
Zapach poczuję swobody słonej
I niech zobaczy, - usłysz nas, Boże! -
Morze, - morze, - morze -
Na Świętokrzyskiej!
Link 01.01.2008 :: 21:56 Święta
Komentuj (0)

Poruszające.
Link 30.12.2007 :: 13:52 dwukolorowo
Komentuj (0)